Moja historia w więzieniu rozpoczęła się od współpracy z kapelanem więziennym w formie wsparcia i pomocy w pracy duszpasterskiej poprzez ewangelizację w więzieniu, zgodnie z nauką Kościoła Rzymsko-Katolickiego, realizowaną w ramach członkostwa w Bractwie Więziennym. W tymże duchu pragniemy jako Fundacja realizować misję niesienia szeroko rozumianej pomocy wszystkim potrzebującym, wykluczonym bądź zagrożonym wykluczeniem społecznym. Jesteśmy otwarci dla wszystkich na wzór św. Franciszka z Asyżu, pragniemy docierać tam, gdzie wielu dotrzeć nie chce, do najbardziej ubogich, porzuconych, samotnych, których społeczeństwo z różnych powodów skazało na potępienie bądź nierzadko nie chce mieć nic wspólnego. Poprzez wsparcie moralno-duchowe pragniemy prowadzić i ukierunkowywać naszych podopiecznych na dobro szeroko pojmowane, ale aby te osoby na dobro mogły się otworzyć, tak poranione i nieufne, winny najpierw same doświadczyć dobra z naszej strony, aby mogły zaufać, uwierzyć, że można żyć inaczej, że są jeszcze ludzie w społeczeństwie otwarci na przyjęcie drugiego człowieka takim jaki jest i wyciągnięcie doń ręki. Nie jest to łatwe, bo wymaga od nas samych pewnego rodzaju uniżenia. Wielu z nas osiągnęło pewien status społeczny czy materialny i jest nam wstyd uniżyć się, by podać rękę upadłemu, uważając taką osobę za nieudacznika życiowego. Boimy się, że stracimy to co zbudowaliśmy przez lata, a wielu z nas boi się często tak naprawdę tylko i wyłącznie opinii drugiego człowieka. Lecz wiemy wszyscy, że jedyną pewną rzeczą na tej ziemi jest śmierć, która niewątpliwie czeka każdego, a wszystko inne zostało nam dane, aby nam służyło, nie zabierzemy tego ze sobą do grobu ani na tamten świat, bez względu na to, kto w co wierzy. Dlatego tak ważne jest byśmy potrafili dzielić się tym co posiadamy. Każdy z nas ma inny talent, ale aby ten talent mógł być użyteczny, potrzebujemy drugiego człowieka. Ile uśpionych talentów drzemie w tych przez los poszkodowanych… widziałam na własne oczy w więzieniu pośród skazanych… Dlaczego tam są ? Często właśnie dopiero tam, w więzieniu odkrywają swoje talenty właśnie poprzez skuteczne działania resocjalizacyjne, gdyby ktoś odkrył te talenty wcześniej, być może ich drogi potoczyłyby się zupełnie inaczej, dzisiaj byliby wielkimi mistrzami, malarzami, pisarzami, artystami, fachowcami wybitnymi w wielu zawodach, ale… nikt nie podał im ręki… uznając za bezużytecznych, bo urodzili się w takim a nie innym czasie i miejscu….

Podobnie jest w przypadku biednych, samotnych, bezdomnych…. Osoby starsze, samotne, to często wielkie talenty, ale nie mają z kim się nimi podzielić, bo świat ich opuścił, dzieci pracując nie mają dlań czasu, bądź dzieci nie mieli… często są niedołężni, więc wnuki posyła się do żłobków, bo starsi nie są w stanie się nimi zająć ze względu na niepełnosprawność, pozostają sami…. A wystarczy drugi człowiek, który okaże im nieco zainteresowania i mogą okazać się niezgłębioną studnią wiedzy i talentów. W świecie gdzie panuje pycha, egoizm i zaślepienie pieniędzmi jako najwyższą wartością, trudno o miłość i miłosierdzie względem drugiego człowieka… Ludzie ludziom zgotowali ten los… Jako Fundacja pragniemy to zmieniać, poświęcając swój czas także na wsparcie duchowo-moralne, rozmowy terapeutyczne, wsparcie psychologiczno-pedagogiczne, organizację kursów i szkoleń, które będą podnosiły kwalifikacje poszczególnych osób odkrywających swoje talenty.

Miłość, pokój i miłosierdzie ! To chcemy nieść światu jako Fundacja POWSTAŃ !

Upadłeś ? Duchowo umarłeś ? POWSTAŃ !!! Przyjdź ! Podamy Ci rękę ! Serce na dłoni !

Ufność – to naczynie miłosierdzia !

Ufamy, że ten, który leży, jeśli poprosi o wsparcie, powstanie ! Dzięki Wam, którzy wspieracie naszą Fundację, za co już dzisiaj z serca składamy gorące podziękowanie !

Prezes Fundacji POWSTAŃ

Mariola Radzi