Pewnego dnia…

Tak zwykle rozpoczynają się różne historie, opowieści, lecz ta historia wydarzyła się i wydarza naprawdę, każdego dnia, stała się historią mojego życia.

Uroczystość Bożego Ciała, procesja, która przechodzi ulicami naszego miasta, pod moimi oknami a także wzdłuż muru więziennego. Byłam chora, więc musiałam pozostać w domu, przez okno obserwowałam zachowania ludzi podążających za Jezusem. Coś zakuło mnie w sercu… Szły takie tłumy ludzi a nie widziałam, aby ktoś spoglądał w stronę więzienia… poczułam smutek i ból… Podzieliłam się tym doświadczeniem
z pewnym kapłanem a on powiedział: „A nie chciałabyś chodzić do więzienia ?”

I tak rozpoczęła się moja historia ze skazanymi we wronieckim więzieniu w formie wolontariatu, gdzie najpierw chodziłam tam raz w miesiącu jako świadek Jezusa głosząc im Dobrą Nowinę, z czasem spotykaliśmy się coraz częściej. Zaczęliśmy nawiązywać ze sobą relacje, stopniowo osadzeni nabierali do mnie zaufania i zaczynali otwierać swoje serca opowiadając historie swojego życia. Zobaczyłam ogrom bólu i cierpienia w ich sercach. Starałam się poznać, rozeznać źródło, przyczyny ich złego postępowania, którego konsekwencją jest pobyt w więzieniu, tym bardziej, że jak wszyscy wiemy, nasze wronieckie więzienie nie należy do lekkich, gdyż są tutaj osadzeni recydywiści. Słuchając wielu historii czasem zastanawiałam
się jak ja sama bym postąpiła będąc w danym czasie na ich miejscu, w ich sytuacji. Ich doświadczenia życiowe często są tak skomplikowane i trudne, że zdrowo myślący człowiek miałby problem z podjęciem właściwej decyzji a pośród tych osadzonych jest naprawdę wielu bardzo poranionych, pokrzywdzonych moralnie i duchowo, czasem bezsilnych, bezradnych, ale często też dlatego, że tak ukształtowało ich środowisko, w którym się urodzili i wychowali. Nie mieli wokół siebie człowieka dobrego, ludzi, którzy dali by im miłość, okazali troskę, zainteresowanie, pomoc, wsparcie, którzy troszkę nimi pokierowali ku dobremu. Wielu z nich nie wie, jak mówią sami, co to jest rodzina…

Kiedy poznawałam ich coraz lepiej, obserwowałam co się dzieje w więzieniach i co dzieje się dalej ze skazanymi po opuszczeniu więzienia. Doszłam do wniosku, że to co robimy do tej pory to za mało, gdyż skazani po odbyciu kary, kiedy wychodzą z więzienia często po wielu latach tam spędzonych, tak naprawdę pozostają sami. Zderzają się z rzeczywistością, która jest dla nich czymś zupełnie nowym, sami widzimy jak świat wokół nas szybko się zmienia. Gdy wychodzi się z więzienia po roku, dwóch, trzech, to jeszcze nie jest tak źle, ale dziesięć, piętnaście, dwadzieścia, czy więcej lat, to często już zupełnie inny świat, w którym pozbawiony wolności przez wiele lat nie umie się odnaleźć, więc pogubiony, nie mający znikąd pomocy, szybko zrobi coś co pozwoli mu wrócić do świata, który zna… To smutna rzeczywistość, ale prawdziwa i wynikająca tak naprawdę z bezradności człowieka, pogubionego, poranionego.

Podzieliłam się swoimi spostrzeżeniami z kilkoma osobami i postanowiliśmy zrobić coś więcej. Pragniemy stworzyć program we współpracy z kuratorami i władzami więziennymi, który będzie przygotowywał skazanych do wyjścia na wolność a po opuszczeniu zakładu karnego pomoc będzie kontynuowana tak, aby zarówno były skazany potrafił odnaleźć się w nowym środowisku i przystosować się do nowego życia już podążając ku dobremu, ale także pragniemy zmieniać świadomość społeczeństwa, które najczęściej z góry traktuje takie osoby od razu skazując ich po raz kolejny poprzez napiętnowanie i potępienie za przeszłość, którą już przecież wg prawa odpokutowali, nie dając cienia szansy na nowe normalne życie. Człowiek jest pogubiony, potrzebuje wsparcia, ciepła, troski, wskazania właściwych kierunków, a świat do którego przyszedł go odrzuca, potem dziwimy się, że wraca skąd przyszedł…

Stąd pomysł powołania fundacji, która będzie udzielała wsparcia więźniom potrzebującym pomocy. Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, to prawda, dlatego pomagamy tym, którzy proszą o takie wsparcie, którzy prawdziwie pragną zmienić swoje życie na lepsze i współpracują z nami jeszcze przed opuszczeniem murów więziennych. Nasze wsparcie pragniemy realizować m.in. poprzez:

  • resocjalizację w zakładach karnych, aresztach śledczych, zakładach poprawczych
  • programy wolnościowe (przygotowujące do opuszczenia więzienia)
  • wsparcie moralno-duchowe dla rodzin osób przebywających w więzieniach
  • pomoc w przystosowaniu się do życia po opuszczeniu zakładu karnego, m.in. znalezienie dachu nad głową czy źródła utrzymania a także wsparcie terapeutyczne czy moralno-duchowe
  • podejmowanie działań w zakresie zwalczania recydywy

Prezes Fundacji POWSTAŃ

Mariola Radzi